Monday, May 15, 2017

Tłumaczenie wiersza Milo de Angelis z tomu Tema dell'addio  w przekładzie angielskim Susan Stewart i moim polskim.


Non è più dato. Il pianto che si trasformava
in un ridere impazzito, le notti passate
correndo in Via Crescenzago, inseguendo il neon
di un’edicola. Non è più dato. Non è più nostro
il batticuore di aspettare mezzanotte, aspettarla
finché mezzanotte entra nel suo vero tumulto,
nella frenesia di tutte le ore, di tutte le ore.
Non è più dato. Uno solo è il tempo, una sola
la morte, poche le ossessioni, poche
le notti d’amore, pochi i baci, poche le strade
che portano fuori di noi, poche le poesie.

Nothing more can be done. The crying that turned
into crazy laughing, the nights spent
running down Via Crescenzago, chasing the neon
banner of a newsstand. Nothing more can be done. It’s no longer ours,
the heartbeat of waiting for midnight, waiting for her
until midnight enters with its true tumult,
with the frenzy of all the hours, all the hours.
Nothing more can be done. There’s only one time, only one
death, a few obsessions, a few
nights of love, a few kisses, a few streets
that lead outside ourselves, a few poems.

Nie wróci już. Płacz który zamieniał się
w zwariowany śmiech, noce spędzone
na bieganiu przez Via Crescenzago, w pościgu za neonem
gdzieś z wystawy. Nie wróci już. To już nie nasze
bicie serca, czekające na północ,
aż przyjdzie z prawdziwym tupetem,
z szaleństwem wszystkich godzin, wszystkich godzin.
Nie wróci już. Jest tylko jeden czas, tylko jedna
śmierć, kilka obsesji, kilka
nocy miłosnych, kilka pocałunków, kilka dróg
wiodących na zewnątrz nas, kilka wierszy.


Saturday, November 17, 2012

Shakespeare Sonet 73

Swiety Ignacy, zanim zostal oficjalnie swietym Kosciola, chcial sie mierzyc ze znanym swietymi. Chcial byc lepszym od nich. Niejeden chlopak z podstawowki chcialby zagrac w kosza przeciwko Marcinowi Gortatowi. Zmierzyc sie z najlepszymi, to jest dopiero wyzwanie i nie wazne, ze nie mamy szans. Chociaz w przypadku swietosci, to mamy zawsze droge otwarta. Dzisiaj postanowilem sie zmierzyc ze Stanislawem Baranczakem w tlumaczeniu Szekspira. Z prawdziwym mistrzem, ktorego podziwiam. I paradoksalnie, ciesze sie bardzo, ze zobacze, jak wiele lat swietlnych mnie od Mistrza dzieli.

Najpierw oryginal Szekspira:

Sonnet 73
That time of year thou mayst in me behold
When yellow leaves, or none, or few, do hang
Upon those boughs which shake against the cold,
Bare ruined choirs where late the sweet birds sang.
In me thou seest the twilight of such day
As after sunset fadeth in the west,
Which by and by black night doth take away,
Death’s second self, that seals up all in rest.
In me thou seest the glowing of such fire
That on the ashes of his youth doth lie,
As the deathbed whereon it must expire,
Consumed with that which it was nourished by.
This thou perceiv’st, which makes thy love more strong,
To love that well which thou must leave ere long.


Tłumaczenia Stanisława Barańczaka:

Ujrzysz we mnie tę porę roku, gdy zielone
Liście żółknę i rzednę, aż żadnego nie ma
Na drżącym z zimna drzewie, którego koronę
Wypełniał śpiew, lecz dzisiaj pusta jest i niema.
We mnie ujrzysz ten schyłek dnia, gdy resztka słońca
Gaśnie z wolna, sprawiając, że dzień od zachodu
Pochłania krok po kroku ciemność gęstniejąca,
Noc, ów sobowtór śmierci, kres trosk i zawodu.
We mnie ujrzysz powolne ognia dogasanie,
Żar, który swoją młodość, grę płomieni żwawą,
Obrócił w popiół — własne śmiertelne posłanie,
Gdzie skona, tym strawiony, co było mu strawą.
Ujrzysz — lecz zaczniesz odtąd, zwykłym serca prawem,
Kochać goręcej to, co stracić masz niebawem.

I ja:

Na porę roku, we mnie, zawieś swe spojrzenie,
Pożółkłe liście, nic, a może, coś powiewa
Wśród konarów, które zimne owłada drżenie,
Tam wczoraj ptasie ćwierkanie, dziś nikt nie śpiewa.
Zobacz we mnie zmęczony blask gasnącego dnia,
Gdy noc go porywa w dal, tam gdzie ziemi kraj,
Ramieniem ciemności go do siebie przygarnia
Bliźniak śmierci, który każdemu objawi raj.
Zobacz we mnie to wesołe ognia żarzenie,
W popiele dawnej młodości się układa,
Na łożu śmierci po nim zostanie wgłębienie,
Nadmiarem tlenu palacz uduszony pada.
Widząc to, niech miłość nowym zakwitnie kwiatem,
Bo wiesz, że za chwilę, pożegnasz się ze światem

Tuesday, January 3, 2012

Alda Merini "[Che insostenibile chiaroscuro]"

Druga strofa sprawiła mi wiele trudu i do końca nie jestem z niej zadowolony. Mógłbym podać inne rozwiązania, ale z drugiej strony, musze pokornie przyjąć, że tłumaczenie poezji to szkoła kompromisów.

ALDA MERINI
[Che insostenibile chiaroscuro]

Che insostenibile chiaroscuro,
mutevole concetto di ogni giorno,
parola d’ordine che dice: non vengo
e ti lascio morire poco a poco.

Perché questa lentezza del caos?
Perché il verbo non mi avvicina?
Perché non mangio i frammenti di ieri
come se fosse un futuro d’amore?

Transl. Susan Stewart
[What unbearable chiaroscuro]

What unbearable chiaroscuro,
shifting concept of every day,
password that says: I’m not coming
and I’m letting you die little by little.

Why this slowing of chaos?
Why doesn’t the word come close to me?
Why don’t I eat the fragments of yesterday
as if it were a future filled with love?

[Jakże nieznośny światłocień]

Jakże nieznośny światłocień ,
nowy pomysł każdego dnia,
hasło, co znaczy: nie wchodzę
i skazuje cię na powolną śmierć.

Dlaczego ta powolność chaosu?
Dlaczego słowo nie staje się mi bliskie?
Dlaczego nie zjadam wczorajszych kawałków
jakby miała nastąpić przyszłość pełna miłości?

Friday, December 30, 2011

Alda Merini "Otello"

Do końca nie rozumiem w tym wierszu metafory budowanej wokół postaci z Szekspira. Śmiertelnie zazdrosny Otello przestaje widzieć swoją ukochaną Desdemonę. Widzi natomiast świat przez pryzmat swojej chorej wyobraźni.
Skupiłem się na rymach, które tutaj przebiegają według schematu typu aabbcc, z jednym wersetem nie rymującym się z żadnym innym.

ALDA MERINI
Otello

Otello, Otello dalla voce rossa,
quaggiù non è più tempo di riscossa;
dalle verdi vallate della morte
alla tua sposa tu hai cambiato sorte.
Cerco l’ombra degli inferi profonda
e la palude mi diventa bionda;
altra donna ti è accanto,
altra natura
e tu mi hai rinchiuso nelle scaltre mura.

Transl. Susan Stewart
Othello
Othello, red-voiced Othello,
there’s no more time to turn the tide below
between death’s valleys, so green,
and your wife, you changed the scheme.
I look for the deep shadow of that demimonde,
and find the swamp, from here, turns blonde;
another woman is next to you,
another nature
and within its cunning walls, you locked me as a prisoner.

Otello
Otello, Otello z głosem czerwonym,
tutaj, już nie ma czasu, by być wyzwolonym;
z zielonych dolin śmiertelnego ciosu
ku własnej żonie zmieniłeś koleje losu.
Szukam w piekle głębokiego cienia
a bagno na blond się przemienia;
inna kobieta u mego boku,
innej natury
a mnie zamknąłeś, wznosząc więzienia chytre mury.

Thursday, December 29, 2011

Alda Merini "L'ospite"

Jeden z mocniejszych wierszy Merini. Męska zwierzęcość i krzycząca na znak protestu kobieta.
ALDA MERINI
L’ospite
Tu sei presentato una sera ubriaco
sollevando l’audace gesto
di chi vuole fare cadere una donna
nel proprio tranello oscuro
e io non ti ho creduto
profittatore infingardo.
Sulla mia buona fede
avresti lasciato cadere il tuo inguine sporco;
per tanta tua malizia
hai commesso un reato morto.

Transl. Susan Stewart
The Guest
You showed up one night drunk
jacking up the audacious gesture
of someone who wants to make a woman fall
into his own dark snare
and I didn’t trust you
you untrustworthy opportunist.
Over my good faith
you would have let your dirty groin fall
despite all your guile
you committed a still-born crime.

Gość
Pojawiłeś się pewnej nocy pijany
śmiałym gestem wymachując
jak ktoś, kto chce, aby kobieta wpadła
we własne obskurne sidła
a ja tobie nie uwierzyłam
próżny kombinatorze.
Na moją dobrą wiarę
zwaliłbyś swoją brudną pachwinę;
przez cały swój podstępek
popełniłeś śmiertelną zbrodnię.

Alda Merini "Il grembiule"

Mieliśmy wspomnienie ojca na podstawie jego płaszcza, a teraz patrzymy na fartuch matki.

ALDA MERINI
Il grembiule
Mia madre invece aveva un vecchio grembiule
per la festa e il lavoro,
a lui si consolava vivendo.
In quel grembiule noi trovammo ristoro
fu dato agli straccivendoli
dopo la morte, ma un barbone
riconoscendo la maternità
ne fece un molle cuscino
per le sue esequie vive.

Transl. Susan Stewart
The Apron
My mother, though, had an old apron
for holidays and work,
and she consoled herself with it by living.
We found solace in that apron
that was given away to the ragmen
after her death, but a tramp,
recognizing its maternity,
made a soggy pillow from it
for his living funeral rites.

Fartuch
Moja matka zaś miała stary fartuch
od święta i na codzień do pracy,
i żyjąc, w nim znajdowała pocieszenie.
My znaleźliśmy ukojenie w tym fartuchu,
oddanym później na szmaty
po jej śmierci, lecz pewien włóczęga,
rozpoznając w nim matczyność,
zrobił z niego miękką poduszkę
na swój żywy pogrzeb.

Monday, December 12, 2011

Alda Merini "Il pastrano"

Rozpoznajesz swojego ojca, patrząc na jego stary płaszcz, zawieszony gdzieś w rogu pokoju.

Alda Merini
Il pastrano
Un certo pastrano abitò lungo tempo in casa
era un pastrano di lana buona
un pettinato leggero
un pastrano di molte fatture
vissuto e rivoltato mille volte
era il disegno del nostro babbo
la sua sagoma ora assorta ed ora felice.
Appeso a un cappio o al portabiti
assumeva un’aria sconfitta:
traverso quell’antico pastrano
ho conosciuto i segreti di mio padre
vivendolo così, nell’ombra.

Transl. Susan Stewart
The Overcoat
A certain overcoat lived at our house for a long time
it was made of good wool
a finely-combed wool
a many-times-made-over overcoat
well-worn, a thousand times turned inside out
it wore the outline of our father
his very figure, whether worried or happy.
Hanging on a hook or on the coat rack
it took on defeated air:
through that ancient overcoat
I came to know my father’s secrets
to live that life, in the shadow.

Płaszcz
Pewien płaszcz długo mieszkał w domu
płaszcz z dobrej wełny
zgrzebny i lekki
wyświechtany i przewracany tysiąc razy
przybrał sylwetkę naszego taty
jego postać raz zatroskaną raz szczęśliwą.
Zarzucony na hak czy wieszak
pochłaniał powietrze porażki:
poprzez ten stary płaszcz
poznałem sekrety mojego ojca
ot, tak sobie żyjąc, w cieniu.

Alda Merini "E più facile ancora"

Tym razem o miłości, której łzy są polerowane, tak cierpliwie, że w końcu błyszczą, jak gwiazdy na niebie.

Alda Merini
E più facile ancora
E più facile ancora mi sarebbe
scendere a te per le più buie scale,
quelle del desiderio che mi assalta
come lupo infecondo nella notte.

So che tu coglieresti dei miei frutti
con le mani sapienti del perdono...

E so anche che mi ami di un amore
casto, infinito, regno di tristezza...

Ma io il pianto per te l’ho levigato
giorno per giorno come luce piena
e lo rimando tacita ai miei occhi
che, se ti guardo, vivono di stelle.

Transl. Susan Stewart
And It Would Be Even Easier
And it would be even easier for me
to come down to you by the darkest stair,
that one out of the desire that assaults me
like a barren wolf in the night.

I know that you would pluck my fruits
with the wise hands of forgiveness...

And I also know that you love me with a love
chaste, infinite, realm of sadness...

As for my crying over you, I bleached it away slowly
day by day as full light does
and in silence I sent it back to my eyes,
which, if I look at you, are alive with stars.

Już łatwiej
Już łatwiej będzie mi
zejść do ciebie ciemnymi schodami.
Schody takiego pragnienia, które mnie atakuje
jak bezpłodny wilk w nocy.

Wiem, że zebrałbyś moje owoce
mądrymi rękoma przebaczenia...

I wiem, również, że kochasz mnie miłością
czystą, nieskończoną, królestwo tęsknoty...

Lecz płacz za tobą wypolerowałam,
dzień po dniu, jak to czyni pełne światło
i w ciszy odsyłam go ku moim oczom,
które, gdy tylko cię widzę, żyją jak gwiazdy.

Wednesday, November 16, 2011

Alda Merini "Missione di Pietro"

Poetyckie przedstawienie dwóch momentów z życia Piotra: najpierw, w Ogrójcu, jego zapewnienie o byciu z Jezusem do samego końca, a kilka godzin później scena zaparcia się Mistrza.


Alda Merini
Missione di Pietro

Quando il Signore, desolato e grigio,
ombra della Sua ombra incespicava
dentro il Suo verbo colmo di incertezza,
Pietro comparve, forte nella braccia
e nelle membra a reggerLo nel mondo...

Quando Pietro fu solo nel peccato,
quando già rinnegava il Suo Signore
e Lo vendeva a tutti nella frode,
Dio non comparve (si era già velato
per la notte più oscura profetata),
ma gli fece suonare dentro il cuore
le campane più vive del riscatto.
PIETRO FU IL PRIMO A IMMEGERSI NEL SANGUE!

Transl. Susan Stewart
Peter’s Mission

When the Lord, desolate and gray,
shadow of His shadows, was stumbling
inside His own Word, and filled with uncertainty,
Peter showed up, strong-armed,
strong in every limb, to carry Him into the world...

When Peter was left alone in his own sin,
when he was already denying His Lord
and was selling Him to everyone, a bait and switch,
God didn’t show up (He had already veiled himself
for the darkest prophesied night),
but he let ring inside his heart
the most vivid bells of ransom.
PETER WAS THE FIRST TO DIVE INTO BLOOD!

Misja Piotra

Kiedy Pan, siwy i strapiony
Cień Swojego cienia, potykał się
w Swoim słowie pełnym niepewności,
Piotr pojawił się, mocny w barach
i w nogach, aby wprowadzić Go w świat.

Kiedy Piotr stał sam w grzechu,
tuż po tym, jak zaparł się Swojego Pana
i przez oszustwo sprzedawał Go wszystkim,
Bóg nie pojawił się (już się okrył
nocą ciemną i zapowiedzianą),
lecz we wnętrzu jego serca wzbudził
najżywsze bicie dzwonów odkupienia.
PIOTR JAKO PIEWSZY ZOSTAŁ ZANURZONY WE KRWI!

Alda Merini "La Sibilla Cumana"

Alda Merini
La Sibilla Cumana

Ho veduto virgulti
spegnersi a un sommo d’intima dolcezza
quasi per ridondanza di messaggi
e disciogliersi labbra
a lungo stemperate nella voce,
nell’urlo, quasi, della propria vita;
vuota di sé ho scrutata la pupilla,
impoverito il trepido magnete
che attirava in delirio le figure.
Così, sopra una forma già distesa
nel certo abbraccio dell’intuizione,
crolla la lenta pausa finale
che intossica di morte l’avventura.


Transl. Susan Stewart
The Cumaean Sybil

I saw blossoms
fade away at the peak of intimate tenderness
maybe because the messages were redundant
and lips melting
for a long time slurred in the voice,
in the cry, maybe, of their own life;
I scrutinized the pupil of the eye, emptied of itself,
the trembling magnet, impoverished,
that drew the figures in frenzy.
This is how, above a form, already outstretched
in intuition’s sure embrace,
the slow final interval gives way,
poisoning the adventure with death.

Sybilla Kumańska

Widziałam pączki
więdnące u szczytu intymnej słodkości
może przez nadmiar wiadomości
i rozpływające się usta,
długo rozpuszczane w głosie,
w krzyku, może, własnego życia;
wyzbyta siebie prześwietlałam źrenicę oka,
biedny, drgający magnes,
który postacie wpędza w delirium
I tak, nad formą, już rozciągniętą
w gotowym objęciu intuicji
upada powolna przerwa końcowa,
która śmiercią zatruwa los.

Alda Merini "Solo una mano d’angelo"

Wracam po długim czasie milczenia. Poezja jest silniejsza niż lenistwo. Czytam wiersze Aldy Merini, współczesnej poetki włoskiej z Mediolanu (zmarła w 2009) oraz ich angielskie tłumaczenie Susan Stewart, amerykańskiej poetki i profesor z Princeton ("Love Lessons - Selected Poems Of Alda Merini" translated by Susan Stewart).

ALDA MERINI
Solo una mano d’angelo

Solo una mano d’angelo
intatta di sé, del suo amore per sé,
potrebbe
offrirmi la concavità del suo palmo
perché vi riversi il mio pianto.
La mano dell’uomo vivente
è troppo impagliata nei fili dell’oggi e dell’ieri,
è troppo ricolma di vita e di plasma di vita!
Non potrà mai la mano dell’uomo mondarsi
per il tranquillo pianto del proprio fratello!
E dunque, soltanto una mano di angelo bianco
dalle lontane radici nutrite d’eterno e d’immenso
potrebbe filtrare serena le confessioni dell’uomo
senza vibrarne sul fondo in un cenno di viva ripulsa.

Transl. Susan Stewart
Only An Angel’s Hand

Only an angel’s hand
Unsullied in itself, in its love for itself,
could
offer me the hollow of its palm
reversing my crying into it.
The hand of a living man
is too tangled in the threads of todays and yesterdays
is too filled with life and the living plasma of life!
A man’s hand will never cleans itself
on behalf of his own brother’s calm crying
And so, only a white angel’s hand
out of distant roots, nourished by eternity and immensity,
could calmly sift man’s confessions
without shaking at the palm in a sign of intense repulsion.

Moje tłumaczenie
Tylko ręka anioła

Tylko ręka anioła
W sobie nieskalana, miłością do siebie,
mogłaby
darować mi wgłębienie dłoni
aby wypełnić je moimi łzami
Ręka żywego człowieka
jest zbyt poprzetykana nićmi wczoraj i jutro,
jest zbyt wypełniona życiem i plazmą życia.
Ręka człowieka nigdy nie umyje się
w cichym płaczu swojego bliźniego!
Dlatego, tylko ręka białego anioła
z odległych korzeni karmionych wiecznością i bezmiarem
mogłaby spokojnie przesiewać wyznania człowieka
bez potrząsania dłonią w niepohamowanym odruchu wstrętu.

Wednesday, December 17, 2008

"Twice Shy" by Seamus Heaney

Jest to cudowny wiersz, ale bardzo trudny do translacji. W ustaleniu znaczenia pewnych zwrotow pomogla mi kolezanka z pracy Julie Berry, ktora uczy angielskiego.

Seamus Heaney

Twice Shy

Her scarf a la Bardot,
In suede flats for the walk,
She came with me one evening
For air and friendly talk.
We crossed the quiet river,
Took the embankment walk.


Traffic holding its breath,
Sky a tense diaphragm:
Dusk hung like a backcloth
That shook where a swan swam,
Tremulous as a hawk
Hanging deadly, calm.

A vacuum of need
Collapsed each hunting heart
But tremulously we held
As hawk and prey apart,
Preserved classic decorum,
Deployed our talk with art.

Our Juvenilia
Had taught us both to wait,
Not to publish feeling
And regret it all too late
-Mushroom loves already
Had puffed and burst in hate.

So, chary and excited,
As a thrush linked on a hawk,
We thrilled to the March twilight
With nervous childish talk:
Still waters running deep
Along the embankment walk.

Niewypowiedziane

W wygodnych butach na nogach,
Z chusta a la Bardot na glowie,
Wybrala sie ze mna pozna pora
Dla zdrowia i pogadac sobie.
Przekroczylismy spokojna rzeke,
By walem pojsc przed siebie.

Ruch wstrzymuje oddech,
Membrana nieba ramiona rozwiera:
Zmierzch opadl jak kurtyna,
Ktora sledzac odpywajacego labedzia, drgnela,
i wtedy, gdy jastrzab
Morderczo kolowal, zasnela.

Przed nadmiarem potrzeb
Nie umknela zadna istota duchowa,
Dlatego bez slowa i z drzeniem,
Jak przed jastrzebiem ktos zdobycz chowa,
Sprawdzone klasyczne decorum,
Na sztuke zeszla nasza rozmowa.

Nasze Juwenilia
Nauczyly nas czekac,
Nie publikowac uczuc,
Ktorych pozniej przyjdzie zalowac.
Grzyb ekplozji milosci dawno juz
W nienawisci zdolal wyhamowac.

Stad, ostrozni i podnieceni,
Jak drozd przy jastrzebiu na niebie,
Dygoczac zniknelismy w marcowym zmroku
Nerwowo gaworzac do siebie:
Spokojne wody gleboko plynace,
Wzdluz walu, prosto przed siebie.

Monday, November 24, 2008

Jiří Orten "Malá elegie"

Kolejny z wierszy analizowanych w ksiazce Hirscha "How to read a poem". Wiersz "Mala elegia" Jiříego Ortena (1919-1941), czeskiego poety, ktoremu z racji zydowskiego pochodzenia odmowiono przyjecia do szpitala w nazistowskiej Pradze, po tym, jak zostal potracony przez ambulans. Zmarl 2 dni pozniej. Po raz pierwszy tlumaczylem z czeskiego, ktorego nie znam. Mimo tego, wydaje mi sie, ze polskiemu tlumaczowi jest latwiej oddac znaczenie czeskich slow po polsku, niz, kiedy sie dokonuje przekladu na angielski. Wszystko to dzieki podobienstwu czeskiego i polskiego. Jesli sie przyjrzec angielskiemu tlumaczeniu to mozna znalezc kilka niescislosci w oddaniu znaczenia pewnych zwrotow.

Malá elegie

Přátelé odešli. Má milá v dálce spí.
A venku velká tma je.
Slova si povídám. Jsou bílá od lampy
a napolo již usínaje
na matku vzpomínám. Podzimní vzpomínka.
Opravdu, pod zimou jako bych věděl vše,
co nyní asi dělá maminka.
Je doma, v pokoji. Má dětská kamínka,
k nimž koník houpací vždy se mnou přikluše,
má dětská kamínka, v nichž dávno netopí se,
ji zahřívají. Matku. Mou maminku. Je tiše,
ruce si sepne, myslí na otce,
který je mrtev již,
a potom pro mne loupá ovoce.
Jsem u ní. S ní. Jistě nás uvidíš,
Bože, ty zlý, který jsi tolik vzal.
Jaká je venku tma! Co jsem to povídal?
Ach vím, já chtěl jsem říci
za všechny hodiny, v kterých jsem sladce spal,
a za všechny své drahé spící,
že teď, kdy podzim přichází a vše i dny se krátí,
neumím býti sám jen s lampou, která svítí,
že sil jsem proso na souvrati
a nebudu již žíti.

A Small Elegy

My friends have left. Far away, my darling is asleep.
Outside, it's as dark as pitch.
I'm saying words to myself, words that are white
in the lamplight and when I'm half-asleep I begin
to think about my mother. Autumnal recollection.
Really, under the cover of winter, it's as if I know
everything---even what my mother is doing now.
She's at home in the kitchen. She has a small child's stove
toward which the wooden rocking horse can trot,
she has a small child's stove, the sort nobody uses today, but
she basks in its heat. Mother. My diminutive mom.
She sits quietly, hands folded, and thinks about
my father, who died years ago.
And then she is skinning fruit for me. I am
in the room. Sitting right next to her. You've got to see us,
God, you bully, who took so much. How
dark it is outside! What was I going to say?
Oh, yes, now I remember. Because
of all those hours I slept soundly, through calm
nights, because of all those loved ones who are deep
in dreams---Now, when everything's running short,
I can't stand being here by myself. The lamplight's too strong.
I am sowing grain on the headland.
I will not live long.

Mala elegia

Przyjaciele odeszli. Moja ukochana spi w oddali.
Na zewnatrz wielka ciemnosc.
Mowie do siebie slowa. Sa biale od swiatla lampy
i na wpol spiac
matke wspominam. Jesienne wspomnienie.
Rzeczywiscie, chlod to sprawia, tak, jakbym wiedzial wszystko,
nawet to, co teraz robi moja mama.
Jest w domu, w pokoju. Moj dzieciecy kominek,
ku ktoremu zawsze przyklusuje moj konik na biegunach,
moj dzieciecy kominek, nie pali sie juz w takich dzisiaj,
ogrzewa ja. Matke. Moja mamusie. Siedzi cicho,
rece ma zalozone, mysli o ojcu,
ktory umarl,
a potem obiera dla mnie owoce.
Jestem u niej. Z nia. Z pewnoscia nas zobaczysz,
Ty, zly Boze, ktorys tak wiele zabral.
Jak ciemno na zewnatrz! Co chcialem powiedziec?
Ach, wiem, chcialem powiedziec, ze
ze wzgledu na wszystkie godziny,w ktorych slodko spalem,
i ze wzgledu na wszystkich bliskich, ktorzy spia,
teraz, gdy jesien przychodzi, a wszystko i dni sa krotkie,
nie moge byc sam na sam z lampa, ktora swieci,
zbyt mocno, sieje proso w rogu pola*
i nie bede juz zyc.

*bardziej precyzyjnie powinno byc “uwroci”, staropol. “uwroć” - obrót pługiem przy końcu bruzdy.

Tuesday, November 18, 2008

"When You Are Old" by W.B.Yeats

Moj ulubiony wiersz Yeatsa. Najpierw umiescilem przeklad Zygmunta Kubiaka, a potem moj, tak, zeby miec przed oczami, jak daleko mi do mistrza.

When You Are Old

WHEN you are old and grey and full of sleep,
And nodding by the fire, take down this book,
And slowly read, and dream of the soft look
Your eyes had once, and of their shadows deep;
How many loved your moments of glad grace,
And loved your beauty with love false or true,
But one man loved the pilgrim Soul in you,
And loved the sorrows of your changing face;
And bending down beside the glowing bars,
Murmur, a little sadly, how Love fled
And paced upon the mountains overhead
And hid his face amid a crowd of stars.

Kiedy już siwa twa głowa (przekład - Zygmunt Kubiak)

Kiedy już siwa twa głowa, osnuta snem, zamyśleniem,
Pochyli się nad kominkiem, weź w ręce tę książkę i czytaj,
Czytaj powoli i wspomnij, jak uśmiech twój niegdyś rozkwitał,
I wspomnij, jakim głębokim oczy mroczyły się cieniem.

I wspomnij jak wielu kochało uśmiech łagodny i jasny,
Kochało -- szczerze lub złudnie -- czar, co radość twą zdobił,
Lecz jeden człowiek miłował duszę wędrowną w tobie,
I wtedy miłował najbardziej, gdy w smutku twe oczy gasły.

Schylając się tak, schylając nad tlejącym ogniskiem,
Pomyśl, troche ze smutkiem, o tym, jak miłość odeszła.
Czy odleciała na skrzydłach, by w górach wysokich zamieszkać,
Czy moze twarz swą ukryła w gwiazd zamieci srebrzystej.


Gdy jestes stary

Gdy jestes stary, siwy i wiecznie senny,
Bujajac sie przy ogniu, po ksiazke te siegnij,
I powoli czytaj, o blasku spojrzenia, przysnij,
Twych oczu sprzed lat, i o ich cieniu bezdennym;
Czas radosci dzieliles z wieloma,
Lotny lub trwaly, czar twego piekna porywal rzesze olbrzymia,
Tylko on jeden kochal twa dusze pielgrzymia,
Nawet, gdy smutkow opadla zaslona;
I zblizywszy sie do cieplej ognia poswiaty,
Szeptaj ze smutkiem , o utraconej Milosci,
Ktora nad gor szczyty wzbita wysokosci,
Czmychnela w gwiezdne zaswiaty.

Tuesday, November 11, 2008

"Sólo La Muerte" de Pablo Neruda (Nothing But Death)

Czytam bardzo dobra ksiazke Edwarda Hirscha "How to read a poem". Natknalem sie w niej na ponizszy wiersz Nerudy, ktory Hirsch dokladnie analizuje. Tlumaczac go na polski poslugiwalem sie hiszpanskim oryginalem i angielskim tlumaczeniem. Byla to ciekawa praca (nie znam hiszpanskiego :)), ktora uswiadomila mi jeszcze raz, jak wiele jest roznic miedzy tlumaczeniem a oryginalem, i jak wiele zalezy od tlumacza.

SÓLO LA MUERTE

HAY cementerios solos,
tumbas llenas de huesos sin sonido,
el corazón pasando un túnel
oscuro,oscuro, oscuro,como
un naufragio hacia adentro nos morimos,
como ahogarnos en el corazón,
como irnos cayendo desde la piel al alma.

Hay cadáveres,
hay pies de pegajosa losa fría,
hay la muerte en los huesos,
como un sonido puro,
como un ladrido sin perro,
saliendo de ciertas campanas, de ciertas tumbas,
creciendo en la humedad como el llanto o la lluvia.

Yo veo, solo, a veces,
ataúdes a vela
zarpar con difuntos pálidos, con mujeres de trenzas muertas,
con panaderos blancos como ángeles,
con niñas pensativas casadas con notarios,
ataúdes subiendo el río vertical de los muertos,
el río morado,
hacia arriba, con las velas hinchadas por el sonido de la muerte,
hinchadas por el sonido silencioso de la muerte.

A lo sonoro llega la muerte
como un zapato sin pie, como un traje sin hombre,
llega a golpear con un anillo sin piedra y sin dedo,
llega a gritar sin boca, sin lengua, sin garganta.
Sin embargo sus pasos suenan
y su vestido suena, callado, como un árbol.

Yo no sé, yo conozco poco, yo apenas veo,
pero creo que su canto tiene color de violetas húmedas,
de violetas acostumbradas a la tierra
porque la cara de la muerte es verde,
y la mirada de la muerte es verde,
con la aguda humedad de una hoja de violeta
y su grave color de invierno exasperado.

Pero la muerte va también por el mundo vestida de escoba,
lame el suelo buscando difuntos,
la muerte está en la escoba,
es la lengua de la muerte buscando muertos,
es la aguja de la muerte buscando hilo.

La muerte está en los catres:
en los colchones lentos, en las frazadas negrasvive tendida, y de repente sopla:
sopla un sonido oscuro que hincha sábanas,
y hay camas navegando a un puerto
en donde está esperando, vestida de almirante.

Nothing But Death

There are cemeteries that are lonely,
graves full of bones that do not make a sound,
the heart moving through a tunnel,
in it darkness, darkness, darkness,
like a shipwreck we die going into ourselves,
as though we were drowning inside our hearts,
as though we lived falling out of the skin into the soul.

And there are corpses,
feet made of cold and sticky clay,
death is inside the bones,
like a barking where there are no dogs,
coming out from bells somewhere, from graves somewhere,
growing in the damp air like tears of rain.


Sometimes I see alone
coffins under sail,
embarking with the pale dead, with women that have dead hair,
with bakers who are as white as angels,
and pensive young girls married to notary publics,
caskets sailing up the vertical river of the dead,
the river of dark purple,
moving upstream with sails filled out by the sound of death,
filled by the sound of death which is silence.

Death arrives among all that sound
like a shoe with no foot in it, like a suit with no man in it,
comes and knocks, using a ring with no stone in it, with no finger in it,
comes and shouts with no mouth, with no tongue, with no throat.
Nevertheless its steps can be heard
and its clothing makes a hushed sound, like a tree.

I'm not sure, I understand only a little, I can hardly see,
but it seems to me that its singing has the color of damp violets,
of violets that are at home in the earth,because the face of death is green,
and the look death gives is green,
with the penetrating dampness of a violet leaf
and the somber color of embittered winter.


But death also goes through the world dressed as a broom,
lapping the floor, looking for dead bodies,
death is inside the broom,
the broom is the tongue of death looking for corpses,
it is the needle of death looking for thread.

Death is inside the folding cots:
it spends its life sleeping on the slow mattresses,
in the black blankets, and suddenly breathes out:
it blows out a mournful sound that swells the sheets,
and the beds go sailing toward a port
where death is waiting, dressed like an admiral.

Tylko smierc

Sa cmentarze opuszczone,
groby pelne kosci bez zadnych dzwiekow,
serce przemierzajace tunel,
ciemny, ciemny, ciemny,
jak wrak statku umieramy siagajac samych siebie,
jak gdybysmy toneli we wlasnych sercach,
jak gdybysmy zostali obdarci ze skory, az do golej duszy.

I sa ciala,
stopy z gliny i zimna,
smierc wewnatrz kosci,
jak czysty dzwiek,
jak szczekanie bez psa,
gdzies z dzwonow pochodzace, gdzies z grobow,
wzmagajaca sie w wilgotnym powietrzu jak lzy deszczu.

Czasami widze same
trumny pod zaglami,
plynace z bladymi cialami zmarlych, z kobietami o bialych wlosach
z piekarzami, tak bialymi jak anioly,
z zamyslonymi, mlodymi zonami dygnitarzy,
trumny zeglujace w gore pionowej rzeki zmarlych,
fioletowej rzeki,
z zaglami wypelnionymi dzwiekiem smierci,
a dzwiekiem smierci jest cisza.

Smierc przybywa posrod tego dzwieku,
jak but bez stopy, jak garnitur bez mezczyzny,
przychodzi zastukac, pierscionkiem bez oczka i palca,
przychodzi krzyczec bez ust,bez jezyka, bez gardla.
A jednak jej kroki mozna uslyszec
i jej suknie,milczaca jak drzewo.

Nie wiem, niewiele rozumiem, ledwo widze,
Lecz wydaje mi sie, ze jej spiew jest koloru wilgotnych fiolkow,
takich, jakie spotyka sie na ziemi,
poniewaz twarz smierci jest zielona,
i wyglad jej jest zielony,
z ostra wilgocia fiolkowego liscia
i ciezkim kolorem rozgniewanej zimy.

Zima idzie rowniez przez swiat przybrana w miotle,
zlizujac podloge, szukajac niezywych cial,
smierc jest wewnatrz miotly,
ktora jest jezykiem smierci szukajacym zmarlych,
ktora jest igla smierci szukajaca nici.

Smierc jest wewnatrz skladanych lozek,
zycie spedza w wolnych materacach, w czarnych kocach, i nagle wydycha,
wydycha ciemny dzwiek, ktory wydyma przescieradla
i lozka zegluja w strone portu,
gdzie czeka smierc, ubrana jak admiral.

Thursday, November 6, 2008

"Mirror" by Sylvia Plath

Tym razem "ja" w lustrze.

Mirror

I am silver and exact. I have no preconceptions.
Whatever I see I swallow immediately
Just as it is, unmisted by love or dislike.
I am not cruel, only truthful‚
The eye of a little god, four-cornered.
Most of the time I meditate on the opposite wall.
It is pink, with speckles. I have looked at it so long
I think it is part of my heart. But it flickers.
Faces and darkness separate us over and over.

Now I am a lake. A woman bends over me,
Searching my reaches for what she really is.
Then she turns to those liars, the candles or the moon.
I see her back, and reflect it faithfully.
She rewards me with tears and an agitation of hands.
I am important to her. She comes and goes.
Each morning it is her face that replaces the darkness.
In me she has drowned a young girl, and in me an old woman
Rises toward her day after day, like a terrible fish.


Lustro

Jestem srebrny i dokladny. Bez zadnych uprzedzen.
Cokolwiek widze, od razu polykam
W calosci, tak jak to jest, bez cienia lubienia czy nielubienia.
Nie jestem okrutny, tylko prawdziwy,
Oko malego boga, czterokatne.
Przez wiekszosc czasu kontempluje przeciwlegla sciane
Jest rozowa i w kropki. Patrzylem na nia tak dlugo,
Mysle, ze stala sie czescia mojego serca. Nic trwalego.
Twarze i ciemnosc, znowu i znowu, oddzielaja nas od siebie.

Jestem teraz jeziorem. Kobieta nachyla sie nade mna,
Szukajac w mojej przestrzeni prawdziwej siebie.
Potem odwraca sie w strone klamcow, swiec albo ksiezyca.
Widze ja z tylu i odbijam wiernie.
Odwzajemnia sie lzami i drzeniem rak.
Jestem dla niej kims waznym. Przychodzi i odchodzi.
Kazdego ranka to jej twarz przebija ciemnosc.
We mnie utopila mloda dziewczyne, i we mnie stara kobieta
Wynurza sie dzien za dniem, jak wodny potwor.

Tuesday, October 28, 2008

"In Plaster" by Sylvia Plath

Wiersz mlodej,tragicznie zmarlej poetki - Sylwii Plath (1932-1963), o tym, jak bycie w gipsie otwiera na rozmyslanie o podwojnym ja.


In Plaster

I shall never get out of this! There are two of me now:
This new absolutely white person and the old yellow one,
And the white person is certainly the superior one.
She doesn't need food, she is one of the real saints.
At the beginning I hated her, she had no personality --
She lay in bed with me like a dead body
And I was scared, because she was shaped just the way I was

Only much whiter and unbreakable and with no complaints.
I couldn't sleep for a week, she was so cold.
I blamed her for everything, but she didn't answer.
I couldn't understand her stupid behavior!
When I hit her she held still, like a true pacifist.
Then I realized what she wanted was for me to love her:
She began to warm up, and I saw her advantages.

Without me, she wouldn't exist, so of course she was grateful.
I gave her a soul, I bloomed out of her as a rose
Blooms out of a vase of not very valuable porcelain,
And it was I who attracted everybody's attention,
Not her whiteness and beauty, as I had at first supposed.
I patronized her a little, and she lapped it up --
You could tell almost at once she had a slave mentality.

I didn't mind her waiting on me, and she adored it.
In the morning she woke me early, reflecting the sun
From her amazingly white torso, and I couldn't help but notice
Her tidiness and her calmness and her patience:
She humored my weakness like the best of nurses,
Holding my bones in place so they would mend properly.
In time our relationship grew more intense.

She stopped fitting me so closely and seemed offish.
I felt her criticizing me in spite of herself,
As if my habits offended her in some way.
She let in the drafts and became more and more absent-minded.
And my skin itched and flaked away in soft pieces
Simply because she looked after me so badly.
Then I saw what the trouble was: she thought she was immortal.

She wanted to leave me, she thought she was superior,
And I'd been keeping her in the dark, and she was resentful --
Wasting her days waiting on a half-corpse!
And secretly she began to hope I'd die.
Then she could cover my mouth and eyes, cover me entirely,
And wear my painted face the way a mummy-case
Wears the face of a pharaoh, though it's made of mud and water.

I wasn't in any position to get rid of her.
She'd supported me for so long I was quite limp --
I had forgotten how to walk or sit,
So I was careful not to upset her in any way
Or brag ahead of time how I'd avenge myself.
Living with her was like living with my own coffin:
Yet I still depended on her, though I did it regretfully.

I used to think we might make a go of it together --
After all, it was a kind of marriage, being so close.Now I see it must be one or the other of us.She may be a saint, and I may be ugly and hairy,
But she'll soon find out that that doesn't matter a bit.
I'm collecting my strength; one day I shall manage without her,
And she'll perish with emptiness then, and begin to miss me.


W gipsie

Nigdy sie z tego nie wyzwole! Jest nas teraz dwoje:
Jedna jest nowa i snieznobiala, a druga, stara i zolta,
Snieznobiala jest bez watpienia ta, ktora dominuje.
Nie potrzebuje jesc, jest jak prawdziwa swieta.
Na poczatku ja nienawidzilam, taka bez osobowosci —
Lezala ze mna w lozku jak martwa,
A ja przerazona tym, ze jest dokladnie wyrzezbiona na moj ksztalt,

Tylko bardziej biala i nielamliwa, i bez zadnych narzekan.
Przez tydzien nie moglam spac, z powodu jej zimna.
Winilam ja za wszystko, lecz ona byla niewzruszona.
Nie moglam zrozumiec jej glupiego zachowania!
Kiedy ja uderzylam, nawet sie nie poruszyla, prawdziwa pacyfistka.
Pozniej zorientowalam sie, ze ona chciala bym ja pokochala.
I zaczela sie rozgrzewac, a ja zobaczylam jej dobre strony.

Beze mnie, nie moglaby istniec, za co oczywiscie byla wdzieczna.
Dalam jej dusze, i rozkwitlam z niej jak roza
Rozkwita z wazonu, z kiepskiej porcelany,
I to ja przykulam wszystkich uwage,
Nie jej biel czy piekno, czego sie na poczatku spodziewalam.
Troche ja holubilam, a ona skrzetnie na to odpowiadala —
Mozna by od razu powiedziec, ze miala mentalnosc niewolnika.

Nie przeszkadzalo mi, ze mi dogadza, ona to lubila robic.
Rankiem budzila mnie wczesnie, sloncem odbijanym
Od niesamowicie bialego ciala, nie moglam pomoc inaczej, niz spogladajac
na jej schludnosc i jej cichosc, i jej cierpliwosc:
Lagodzila moje cierpienia jak najlepsza pielegniarka,
Dbajac o moje kosci tak, by prawidlowo sie zrosly.
Wtedy nasz zwiazek zaczal zakwitac.

Przestala byc ze mna jednomyslna, a zaczela traktowac z rezerwa.
Czulam jak mnie krytykuje wbrew samej sobie,
Jak gdyby obrazaly ja moje przyzwyczajenia.
Wpuscila wiecej powietrza, a sama uleciala myslami w dal.
A moja skora zaczela mnie swedzic i schodzic miekimi platami.
Po prostu nie dbala o mnie dobrze.
Wtedy zobaczylam, o co chodzi: ona myslala, ze jest niesmiertelna.

Chciala mnie opuscic, myslala, ze to ona rzadzi,
Trzymalam ja w ciemnosci, a ona byla obrazona —
Marnowanie jej dni w dogadzaniu polowce ciala!
Po cicho, zaczela wierzyc, ze umre.
Wtedy moglaby pokryc moje usta i oczy, zakryc mnie calkowicie.
I trzymac moja pomalowana twarz tak, jak opakowanie mumi
trzyma twarz faraona, chociaz zrobione jest z wody i gliny.

Nie chcialam w zaden sposob pozbyc sie jej.
Przeciez tak dlugo mnie wspierala, a ja teraz taka slaba
Zapomnialam, jak chodzic i siadac.
Ostroznie, zatem, nie chcialam ja w zaden sposob urazic
Czy cieszyc sie przedwczesnie z ewentualnej zemsty.
Zycie z nia bylo jak zycie z wlasna trumna:
Ciagle od niej zalezalam, chociaz robilam to ze skrucha.

Zdawalo mi sie, ze moglibysmy sprobowac razem —
Mimo wszystko, to przeciez byl rodzaj malzenstwa, bycie tak blisko siebie.
Teraz widze, ze musi byc jedna albo druga.
Ona moze byc swieta, a ja moge byc brzydka i wlochata
Ale ona wkrotce sie dowie, ze to nie wazne.
Zbieram swoje sily: pewnego dnia poradze sobie bez niej,
A wtedy, ona odejdzie w nicosc i zacznie za mna tesknic.

Thursday, October 23, 2008

"Desert Places" by Robert Frost

Dalszy ciag zmagania sie z oddaniem na polski poezji R. Frosta.

Desert Places
Snow falling and night falling fast, oh, fast
In a field I looked into going past,
And the ground almost covered smooth in snow,
But a few weeds and stubble showing last.

The woods around it have it - it is theirs.
All animals are smothered in their lairs.
I am too absent-spirited to count;
The loneliness includes me unawares.

And lonely as it is, that loneliness
Will be more lonely ere it will be less -
A blanker whiteness of benighted snow
With no expression, nothing to express.

They cannot scare me with their empty spaces
Between stars - on stars where no human race is.
I have it in me so much nearer home
To scare myself with my own desert places.


Samotne przestrzenie

Och, jak szybko snieg pada i noc zapada tam.
W polu, mijajacego czasu obraz mam.
Juz ziemia sniegiem przykryta gladko,
Procz kilku zielonych scierniska plam.

Lasy wokolo posiadaja to cos - na wieczna wlasnosc.
W norze zwierzyna opatulona w sennosc.
A moj duch zbyt daleko, by czymkolwiek byc;
Niepostrzezenie lapie mnie samotnosc.

I pograzony w pustki masie
Bede bardziej samotny niz w czasie -
Kiedy czysta biel sniegu ginie w mroku.
Bez ostatniego slowa, niczego nie niesie.

Nic mi nie zrobi ich straszenie
Miedzygwiezdna otchlania - bezludnych planet cienie.
Mam to cos w sobie, blizej niz moj dom,
Dreczony przez wlasne samotne przestrzenie.

Monday, October 20, 2008

"Acquainted with the Night " by Robert Frost

Robert Frost

Acquainted with the Night

I have been one acquainted with the night.
I have walked out in rain -- and back in rain.
I have outwalked the furthest city light.

I have looked down the saddest city lane.
I have passed by the watchman on his beat
And dropped my eyes, unwilling to explain.

I have stood still and stopped the sound of feet
When far away an interrupted cry
Came over houses from another street,

But not to call me back or say good-bye;
And further still at an unearthly height,
A luminary clock against the sky

Proclaimed the time was neither wrong nor right.
I have been one acquainted with the night.


Z noca za pan brat

Zostalem tym, kto z noca jest za pan brat.
Raz po raz w deszczu ulice przemierzalem.
Poza ostatnie swiatla miasta, przeszedlem drogi szmat.

W dol ulicy z tesknota spojrzalem.
Przecialem jedna z nocnych straznika drog,
Lecz nieskory do wyjasnien wzrok spuscilem.

Stanalem wstrzymujac szelest nog,
Gdy przez domow szlak z dzielnicy odleglej,
Krzyk przecial nocy chlod,

Nie po to, by mnie zawrocic czy pozegnac w drodze mej;
Tylko w cichej, nadziemskiej przestrzeni bez krat,
Zegar ksiezyca w pelni swej

Oznajmil, ze ani zly ani dobry czas moich lat.
Zostalem tym, kto z noca jest za pan brat.

Saturday, October 18, 2008

"Saints" by Louise Gluck

I jeszcze raz pani Gluck. Koncepcja wiersza bardzo mi sie podoba.

Louise Gluck

Saints

In our family, there were two saints,
my aunt and my grandmother.
But their lives were different.

My grandmother's was tranquil, even at the end.
She was like a person walking in calm water;
for some reason
the sea couldn't bring itself to hurt her.
When my aunt took the same path,
the waves broke over her, they attacked her,
which is how the Fates respond
to a true spiritual nature.

My grandmother was cautious, conservative:
that's why she escaped suffering.
My aunt's escaped nothing;
each time the sea retreats, someone she loves is taken away.

Still she won't experience
the sea as evil. To her, it is what it is:
where it touches land, it must turn to violence.

Swieci

Mielismy dwoch swietych w naszej rodzinie,
moja ciotke i moja babcie.
Dwie rozne historie zycia.

Moja babcia byla spokojna, do samego konca.
Jak czlowiek na plazy, ktory brodzi w plytkiej wodzie
i z jakis powodow
morze nie ma odwagi go skrzywdzic.
Kiedy moja ciotka przychodzila nad brzeg,
morze szalalo, rzucajac w nia ogromne fale,
pewnie tak Fatum traktuje
czysto duchowa nature.

Moja babcia byla zachowawcza, konserwatywna,
dlatego ominelo ja cierpienie.
Cierpienie nigdy nie szczedzilo ciotki;
przy kazdym odplywie morze zabiera kogos z jej ukochanych

Ciagle nie ma w niej zalu
do morza, ze zle. Dla niej, ono takie jest:
kazde dotkniecie brzegu zamienia go w potwora.